Relacja z podróży rowerowej po Mazurach Pruskich, odbytej pod koniec XIX wieku przez autora ukrywającego się pod nazwiskiem Dzierżek. Podróżnik opisuje malownicze krajobrazy, liczne jeziora oraz architekturę i infrastrukturę regionu, zestawiając je z ówczesnymi realiami Królestwa Polskiego (pod rosyjskim zaborem).
NotebookLM
Głównym motywem utworu jest analiza sytuacji narodowościowej. Autor odwiedza lokalnych działaczy i redakcje gazet, podkreślając cywilizacyjny rozwój terenu przy jednoczesnym ubolewaniu nad słabnącą więzią krainy z polską kulturą. Całość jest żarliwym apelem do rodaków o zainteresowanie się tym zapomnianym regionem i jego walorami turystycznymi. Narracja łączy w sobie cechy reportażu, przewodnika oraz felietonu o zabarwieniu patriotycznym.

Kamienice przy rynku w Olecku (Marggrabowa) około 1910 roku. Fotografia ze zbiorów Z. Bereśniewicza. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Autor w swoich relacjach z wycieczki na Mazury Pruskie nakreślił obraz ludności, która mimo wspólnych korzeni językowych z mieszkańcami Królestwa Polskiego, wykształciła szereg odrębnych cech kulturowych i obyczajowych wynikających z wielowiekowego współżycia z kulturą niemiecką.

Widok na Szeską Górę na początku XX wieku. Ambrassat A., Die Provinz Ostpreussen: ein Handbuch der Heimatkunde. Verlag J. H. Bon's. Königsberg 1912. S. 27. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Oto najważniejsze różnice i spostrzeżenia autora:
- Mazurzy są w przeważającej mierze protestantami (luteranami), co jest wynikiem reformacji wprowadzonej w 1528 roku przez księcia Albrechta. Autor zauważa jednak, że w ich duchowości przetrwały elementy typowe dla katolicyzmu, takie jak szczególna cześć dla Najświętszej Maryi Panny oraz niektórych świętych.
- Choć Mazurzy posługują się mową polską, autor odnotował specyficzne różnice fonetyczne. Zamiast „w” często wymawiają „z” (np. zilk zamiast wilk, zianek zamiast wianek) oraz dodają literę „ł” przed samogłoskami (np. łuszy zamiast uszy). Zaskakującym dla autora obyczajem językowym było używanie słowa „zdechł” w odniesieniu do zmarłego człowieka.
- Autor wielokrotnie chwali Mazurów za czystość i zamożność, co przypisuje wpływom kultury niemieckiej. Mazurskie karczmy opisuje jako schludne, otoczone ogrodami i oferujące wygody (np. wodę z lodem), przeciwstawiając je brudnym i niechlujnym karczmom w Królestwie Polskim. Zauważa również dużą dbałość o drogi i poszanowanie dla drzew, które jest im wpajane od dziecka w szkołach.
- W kulturze mazurskiej mianem „bildowanego” określa się osobę wykształconą (noszącą surdut i krawat). Jednakże, ze względu na system szkolny, wykształcenie jest tam nierozerwalnie połączone z germanizacją – człowiek wykształcony na Mazurach zazwyczaj przestaje mówić po polsku, by podkreślić swój status.
- wspomina o tradycyjnych powitaniach, takich jak „dobry dzień waszeci”, na które odpowiada się „dziękuję waści”. Zauważa jednak niepokojący wpływ niemieckiej szkoły, przez który dzieci coraz częściej używają niemieckiego zwrotu Guten Tag.
- Mazurzy to w większości zamożni koloniści posiadający gospodarstwa od 10 do 100 morgów ziemi. Autor podkreśla ich lojalność wobec dynastii pruskiej i brak świadomości politycznej łączącej ich z Polską, mimo poczucia wspólnoty językowej.
Podsumowując, autor postrzegał Mazurów jako ludność „pomiędzy” – słowiańską z pochodzenia i mowy, ale silnie ukształtowaną przez niemieckie prawo, religię i dbałość o porządek materialny. Wyrażał przy tym ubolewanie, że z powodu braku kontaktu z polską inteligencją, Mazurzy utożsamiają polskość z niskim stanem społecznym i brakiem wykształcenia.

Widok na Ełk (Lyck) na początku XX wieku. Ambrassat A., Die Provinz Ostpreussen: ein Handbuch der Heimatkunde. Verlag J. H. Bon's. Königsberg 1912. S. 441. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Relację autora opisującą trasę z Ełku przez Olecko można znaleźć w rozdziałach II, II i IV:
II. Ełk. — Gazeta Ludowa. — Powiaty mazurskie. — Kolonizacja. — Prusowie.
Ełk był miastem, o którym autor marzył od wyjazdu z Warszawy. Choć miasto okazało się niemieckie, autor odnalazł redakcję „Gazety Ludowej”, prowadzonej przez Karola Barkego, „dzielnego Mazura wychowanego w Warszawie”. Gazeta ta, ukazująca się dwa razy w tygodniu, drukowana była szwabachą (czcionką gotycką), aby była dostępna dla ludu, który nie znał innego alfabetu.
Z rozmów z panem Barke autor dowiedział się o podziale geograficznym regionu, który składa się z dziesięciu powiatów: łeckiego, margrabowskiego, jańsborskiego (Pisz), leckiego (Giżycko), szczycieńskiego, ządzborskiego (Mrągowo), nidborskiego, rastemborskiego (Kętrzyn), węgoborskiego (Węgorzewo) i ostródzkiego. Autor zauważył, że o ile miasta są niemieckie, o tyle wsie i ludność robocza pozostają polskie, tworząc zwartą masę, z wyjątkiem powiatów północnych.
Wspomniano również o historii: tereny te zamieszkiwało niegdyś plemię Prusów, które wyginęło, a ziemie kolonizowali od północy Niemcy, a od południa Mazurzy. Prusowie, nie tworząc ogniska oporu, zlewali się z kolonizatorami, a dziś ich nazwa kojarzy się z pojęciem „siły przed prawem” (Macht vor Recht).

Widok na Ełk (Lyck) od strony jeziora na początku XX wieku. Fotografia ze zbiorów Z. Bereśniewicza. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
III. Rozkosze kolarskie. — Jezioro Leśmiady. — Karczma mazurska. — Religia. — Jezioro Tatarskie.
Autor opisuje jazdę na kole po mazurskich szosach jako wielką przyjemność – jedzie się po nich „jak po torze na Dynasach”. Teren jest falisty, a każda góra obiecuje piękny widok na jezioro. Podczas wycieczki nad jezioro Leśmiady, autor podziwiał widok z wieży zbudowanej i utrzymywanej wspólnie przez kilku kolonistów. Skłoniło to autora do refleksji, że tutejsza ludność jest bardziej „cywilizowana” i potrafi docenić piękno natury.
Opisana została także mazurska karczma, która w przeciwieństwie do tych w Królestwie Polskim, jest czysta, otoczona ogrodem i oferuje wygody, takie jak woda z lodem. Autor przypisuje to wpływom niemieckim.
W kwestii religii zauważono, że Mazurzy od 1528 roku są protestantami, lecz w ich Biblii i wierzeniach przetrwało wiele elementów katolickich, jak szczególna cześć dla Najświętszej Maryi Panny. Rozdział kończy się opisem jeziora Tatarskiego, nad którym znajduje się wał usypany przez Tatarów, oraz wspomnieniem o krwawych walkach, po których jezioro miało pomieścić tysiące trupów.
Plaża miejska w w Olecku (Marggrabowa) około 1910 roku. Fotografia ze zbiorów Z. Bereśniewicza. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
IV. Olecko. — Szosy mazurskie. — Człowiek „bildowany”. — Pożar. — Sanna w lecie.
Autor udał się do Olecka (Margrabowa), miasta założonego w 1560 roku na pamiątkę zjazdu Albrechta i Zygmunta Augusta. Odnotował, że w powiecie tym germanizacja czyni duże postępy – z dawnych polskich rodzin szlacheckich (np. Bieniewskich, Łosiów) nie ma już śladu.
Interesującym spostrzeżeniem była konstrukcja dróg: dzielą się one na część zimową (kamienną) i letnią (żwirowaną), co jest rozwiązaniem bardzo praktycznym i oszczędza konie. Podczas drogi ludność witała kolarzy zwrotem „dobry dzień waszeci”. Autor wyjaśnia tu termin „człowiek bildowany” – jest to osoba wykształcona, która zazwyczaj przestaje mówić po polsku, by podkreślić swój status. Ubolewa przy tym, że dzieci w szkołach są uczone niemieckich powitań (Guten Tag).
Rozdział kończy się opisem pożaru w Wydminach, gdzie autor zaobserwował beczki z wodą na saniach używane latem. Okazało się to mądrym rozwiązaniem: otwarte beczki na saniach łatwo napełnić, a woda nie wychlapuje się podczas szybkiego transportu.

Zamek w Giżycku (Lötzen). Trincker E., Chronik der Gemeinde Lötzen gewidmet der lieben Stadt zur Feier ihres 300jährigen Vestehens. Paul Rühnel Lötzen 1912.Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.

Pomnik wojenny na rynku w Giżycku (Lötzen). Pomnik był odsłonięty 21 października 1906 roku. Trincker E., Chronik der Gemeinde Lötzen gewidmet der lieben Stadt zur Feier ihres 300jährigen Vestehens. Paul Rühnel Lötzen 1912. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Z perspektywy współczesnej poglądy autora, kolarza odwiedzającego Mazury w 1898 roku, stanowią unikalną mieszankę romantycznego patriotyzmu oraz obiektywnego podziwu dla pruskiej organizacji, co odzwierciedla dylematy ówczesnej polskiej inteligencji.
Autor postrzegał Mazurów jako „zapomnianych braci” o „czysto polskiej mowie”, wierząc, że ich germanizacja wynika głównie z braku kontaktu z „inteligentnym i zamożnym Polakiem”. Z dzisiejszej perspektywy historycznej wiemy, że tożsamość Mazurów była znacznie bardziej złożona – oparta na luteranizmie i silnej lojalności wobec pruskiej dynastii, co czyniło ich grupą pogranicza, a nie po prostu „Polakami, którzy zapomnieli o swoich korzeniach”.
Autor wykazywał na rzadką w tamtym czasie uczciwość, przyznając, że mazurska czystość, doskonałe szosy i dbałość o estetykę (np. wieże widokowe budowane przez rolników) to wynik „cywilizującej ręki” Niemiec. Dzisiejszy czytelnik może dostrzec w tym uderzający kontrast między porządkiem pruskim a zaniedbaniem w zaborze rosyjskim (Królestwie Polskim), z którego autor przybył.
Autor słusznie zdiagnozował, że system edukacyjny był głównym narzędziem germanizacji – dziecko wchodziło do szkoły jako Polak, a wychodziło jako Niemiec. Jego obserwacja, że „wykształcony” (bildowany) automatycznie oznacza „Niemiec”, trafnie opisuje mechanizm awansu społecznego na Mazurach, gdzie polszczyzna była spychana do sfery „niższych posług”.
Wiara autora, że „tysiąc kolarzy” może sprawić, iż kraina „piętno niemieckie utraci”, wydaje się dziś wzruszająco naiwna w obliczu potęgi machiny państwowej Prus. Jednak z punktu widzenia współczesnej socjologii, jego postulat budowy „stacji klimatycznych” i willi dla turystów był prekursorski – autor rozumiał potęgę „soft power” i kontaktu kulturowego w budowaniu więzi narodowych.
Choć poglądy autora są zabarwione subiektywizmem są dla dzisiejszych badaczy bezcennym świadectwem kultury, która niemal całkowicie zniknęła po 1945 roku.
Podsumowując, autor był świadkiem ostatniego momentu, w którym Mazury były jeszcze krainą w dużej mierze polskojęzyczną. Jego relacja to zapis głębokiej troski o rodaków, która – choć nie powstrzymała procesów historycznych – pozwoliła zachować obraz Mazur jako „Szwajcarii mazurskiej” dla przyszłych pokoleń.













