Wspomnienia o codziennych dojazdach do szkoły rzadko wyrastają ponad ramy prywatnej pamięci i nieczęsto zyskują rangę świadectwa epoki. A jednak w relacji Kurta Soyki (1905–1992), opublikowanej w 88 numerze „Treuburger Heimatbrief”, zwykła droga ucznia z rodzinnej wsi do przedwojennego Olecka przeobraża się w barwną panoramę świata, który bezpowrotnie przeminął — świata wąskotorowej kolejki łączącej Garbas i Świętajno z dawnym Treuburgiem, dzisiejszym Oleckiem. Nie jest to jedynie opis szkolnych podróży, lecz pełna ciepła kronika obyczajów, drobnych zdarzeń i dziecięcych wzruszeń, rozgrywających się w nieustannym rytmie stukotu kół i przeciągłego syknięcia parowej lokomotywy.
Dwie linie kolejki wąskotorowej — z Garbasu oraz ze Świętajna do powiatowego Olecka (niegdyś Treuburga, wcześniej Marggrabowej) — cieszyły się wielką popularnością wśród mieszkańców okolicznych wsi. To właśnie nimi najwygodniej było dostać się do miasta: do urzędów, lekarzy i adwokatów, a także, co nie mniej ważne, na większe zakupy w przestronnych sklepach wokół rynku. Mała kolejka była dla wielu nie tylko środkiem transportu, lecz codzienną bramą do miejskiego świata spraw i sprawunków.

Budynek stacji kolei w Świętajnie (Schwentainen). Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 1998/99, 36. s. 40. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Aby móc zabrać wszystkich pasażerów, w dwa dni targowe w tygodniu — we wtorek i w sobotę — kolejka musiała doczepiać dwa dodatkowe wagony osobowe trzeciej i czwartej klasy. Te ostatnie zapełniały handlarki z targu swoimi wielkimi koszami, w których niosły na sprzedaż wszelkiego rodzaju produkty rolne, grzyby, jagody i inne towary. Stałymi pasażerami małej kolejki byliśmy my, uczniowie szkół miejskich, szkoły rolniczej i realnej (później wyższej szkoły realnej) oraz szkoły średniej dla dziewcząt (później liceum).

Rozkład jazdy kolei na odcinku Olecko - Świętajno. Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 1998/99, 36. s. 17. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.

Maszynista Rudolf Lekzik przed wagonem osobowym kolejki. Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 1998/99, 36. s. 31. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Wagon osobowy małej kolejki miał dwa przedziały: drugą klasę (z miękkimi siedzeniami) oraz dalej przedział trzeciej klasy z około 20 miejscami, który uchodził za przedział uczniowski. Niestety nie był on w żaden sposób oznaczony, więc wciąż próbowali wchodzić do niego dorośli. Gdy jednak stali jeszcze w drzwiach, z kilku gardeł rozlegało się ostrzegawcze zawołanie: „Przedział dziecięcy!”. Najczęściej odstraszało to starszych, ale nie zawsze. Wtedy podczas jazdy musieli znosić z naszej strony różne docinki i uszczypliwości.
Pociąg kolei wąskotorowej na stacji w Olecku. Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 1998/99, 36. s. 1. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
W jeden dzień targowy w Świętajnie do naszego przedziału wsiadł także zięć kupca tekstylnego i pasmanteryjnego Czerniski — Max Gutt. Chętnie go wpuszczaliśmy, bo był „wesołym ptaszkiem”.
Opowiadano o nim, że w roku 1917 schwytał potężnego rosyjskiego jeńca wojennego, który błąkał się gdzieś po okolicy. Gutt strzegł wówczas bielizny rozłożonej do suszenia na łące nad jeziorem, gdy nagle zjawił się przed nim Rosjanin uzbrojony w kij. Bez chwili wahania sięgnął do kieszeni kamizelki, wydobył swoje małe krawieckie nożyczki i wycelował nimi w przybysza niczym z rewolweru. Zaskoczony jeniec upuścił pałkę i pozwolił się odprowadzić z rękami uniesionymi w górę.
Dlatego właśnie uchodził w naszych oczach za człowieka niezwykłej odwagi i poprosiliśmy go, by paskiem związał drzwi naszego przedziału, nie dopuszczając do środka kolejnych „nieproszonych” pasażerów. Nie zdążył jeszcze dokończyć węzła, gdy przed drzwiami stanęło dwóch zuchwałych wyrostków; zaczęli nimi szarpać i miotać przekleństwa, przekonani, że to on stawia im opór. Gutt, zlękniony, ustąpił i rozwiązał pasek. Rozgniewani chłopcy dotkliwie go pobili, podczas gdy my — chcąc ujść z całej sytuacji bez szwanku — schroniliśmy się na półkach bagażowych i w przedziale drugiej klasy. Od tej chwili na kolejnych stacjach nasz wagon bez przeszkód zapełniali następni „nieuprawnieni”, a nam zabrakło już odwagi, by po raz kolejny wznieść dawne ostrzegawcze zawołanie: „Przedział dziecięcy!”.

Pociąg kolei wąskotorowej na odśnieżonym odcinku torów. Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 1998/99, 36. s. 42. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.

Kolejarze pozują do zdjęcia na tle zabudowań kolejki wąskotorowej w Olecku (Marggrabowa 1910 r.). Po prawej stronie widać tor przeładunkowy z kolejki na kolej normalnotorową. Treuburg. Ein Grenzkreis in Ostpreußen Red. Klaus Krech. Kommisions-Verlag G. Rautenberg, 1990. S 502. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Najmilej wspominamy zimowe podróże, kiedy mała kolejka z trudem przebijała się przez zaspy i grzęzła w śnieżnych zatorach. Godzina, a czasem dwie beztroskich harców w białym puchu były przecież o wiele przyjemniejsze niż szkolne ławki i nudne lekcje. Pewnego mroźnego dnia i ja wykorzystałem tę śnieżną swobodę — napchałem śniegu do eleganckiej mufki Evy Weinberger. Jej oburzenie było niemałe, gdy zziębnięte dłonie zanurzyły się w lodowatej brei.
Wkrótce nie pozostała mi jednak dłużna. Po południu, w drodze powrotnej, gdy niczego nie podejrzewając podnosiłem do ust kubek z kawą z termosu, lekko trąciła moją rękę i gorący napój spłynął mi po kołnierzu i kurtce. Dwa dni później, kiedy znów sięgnąłem po kubek, wręczyła mi z tajemniczym uśmiechem pokaźny pakunek, mówiąc: „Żebyś się znowu nie pochlapał!”. W środku był dziecięcy śliniaczek — drobna, lecz jakże wymowna zapłata za zimowy żart.
Zadowolony, uśmiechnięty maszynista Herbert Szepansky przechodził przez nasz „dziecięcy wagon”, kiedy siedzieliśmy spokojnie na swoich miejscach, pogrążeni w szkolnych książkach. Wtedy, ponad stukotem kół, do naszych uszu docierało stłumione, pełne napięcia sapanie i syczenie małej lokomotywy parowej, a jej radosny łup-łup i łup-łup rozbrzmiewał w ciszy naszej rodzinnej krainy.

Pociąg kolei wąskotorowej przy powiatowym pomniku wojennym (Kreiskriegerdenkmal) w Olecku. Fotografia ze strony www: https://www.drehscheibe-online.de/foren/read.php?017,11032680 Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Jeździli ze mną: ze Świętajna - rodzeństwo Bandilla (Maria, Oskar, Gertrud i Else), potem córki pastora Eva i Ursula Weinberger; w Dutkach dosiadł się Paul Huhmann, a w Giżach rodzeństwo Nitsch (Else, Richard i Kurt), dalej bracia Hans i Herbert Pawlowski, a także piękna Käthe Wenzel i jej brat Hans (?), w majątku Giże wsiadło rodzeństwo Salewski (Wilhelm i Karl oraz dwie młodsze siostry, których imion już nie pamiętam), wreszcie jako ostatni uczeń w Zajdach dołączył Walter Dormeyer. Kto z nich może jeszcze żyje i pamięta ze mną czasy sprzed 64 lat?
Stacja kolei wąskotorowej w Olecku (Marggrabowa) około 1910 r. Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 1998/99, 36. s. 27. Grafika opracowana cyfrowo: labs.google.com.
Dobra stara kolejka niestety już dziś nie istnieje. Podczas mojej wizyty w Olecku w roku 1973 musiałem stwierdzić, że Rosjanie nie tylko zabrali wszystkie części taboru, lecz także szopy lokomotyw, warsztaty, budynki stacyjne i całe podłoże torów — podkłady i szyny. Tylko wykopu w pagórkach i nasypy otoczone zarośniętymi rowami świadczyły jeszcze o dawnym przebiegu zapomnianej trasy, na której kwitły osty i trawy.
Soyka K., Mit der Kleinbahn in die Schule. Treuburger Heimatbrief, Kreisgemeinschaft Treuburg e.V. Köln, 2026, 88. S. 18-19.
Przedsiębiorstwo Kolejka Olecka SA (Oletzkoer Kleinbahn-AG) powołano w 19 grudnia 1909 roku. Linię kolejki wąskotorowej Świętajno - Olecko - Garbas oddano do użytku 18 września 1911 r. Według rozkładu z lata 1917 r. na odcinku Olecko - Świętajno kursowały 2 pary pociągów, a w 1927 r kursowała tylko jedna para. Druga para kursowała tylko w wybrane dni tygodnia.
Kolejka służyła lokalnej społeczności przez cały okres międzywojenny, jednak słabo rozwinięte tereny pogranicza nie zapewniały wystarczających przychodów i kolejka regularnie notowała straty. Po II wojnie światowej tory zostały rozebrane a lokomotywy i wagony wywiezione.
Dla upamiętnienia dawnej linii kolei wąskotorowej, w 2000 roku Zdzisław Bereśniewicz podarował miastu lokomotywę, którą ustawiono w parku obok dawnego budynku dworca.

W 2025 roku, podczas remontu ulicy, ostatnie odcinki torów zostały rozebrane i ułożone na trawniku obok lokomotywy.
Józef Kunicki
2026













